Blog > Komentarze do wpisu
Droga do przełęczy – część I
Mały elf siedział na małym zydelku pucybuta, miał otwartą walizeczkę z akcesoriami do czyszczenia butów, pełną szczotek i past do butów w przeróżnych kolorach. Siedział wpatrując się tępo w przestrzeń przed sobą, ale co jakiś czas rozglądał się nie wstając z zydelka jakby czekał na klienta. Było to dziwne z kilku powodów. Po pierwsze elfy raczej nie często się tu pojawiały, po drugie skrzyżowanie dróg było bardzo pyliste i jakiekolwiek buty, które zostały by wyczyszczone prze pucybuta elfa czy nie elfa po kilkukropkach byłyby pokryte pyłem i wymagałyby ponownego czyszczenia. Jeśli to miałaby być strategia bussinessowa to chyba raczej się to nie uda. Elf mógł być też źle zakamuflowanym szpiegiem, ale szpiedzy, tacy szpiedzy-agenci którzy się specjalnie kamuflują raczej nie popełniają takich błędów.
Alf i Ron obserwowali co się dzieje na skrzyżowaniu już od dobrej godziny, nie chcieli wychodzić z ukrycia. Obecność elfa niepokoiła ich ale tylko w niewielkim stopniu, był mały choć wyglądał na zwinnego byli w stanie dopaść go i związać w mgnieniu oka. Bardziej niepokoiło ich pudełko pucybuta. Kształty pudełka były bardzo nieregularne. Bardziej przypominało futerał na jakiś instrument muzyczny albo na broń. Pucybuci zazwyczaj mieli zwykłe prostokątne walizki. Jeśli elf faktycznie zostałby pucybutem, odziedziczyłby lub kupił samodzielnie walizkę to była by ona zwykłą walizką. A ten czarny futerał mógł pod warstwą szczotek i past kryć nawet średniego rozmiaru kuszę.
Myśliwi siedzieli więc cierpliwie w krzaku jałowca czekając aż sytuacja się rozwinie sama, uważali, że musi to być pułapka i czekali aż ktoś w tę pułapkę wpadnie.
Nagle do skrzyżowania podjechał powóz. Zatrzymała się zasłaniając elfa pucybuta. Woźnica zszedł z kozła. Zbliżył się do elfa zamienił z nim dwa słowa. Wręczył mu sporą sakiewkę, zamknął futerał ze szczotkami i próbował go unieść do góry aby postawić go na półce bagażowej z tyłu powozu.
No to jasne – powiedział Ron – zamykają sprzedaż. Ciekaw co jest w futerale. Sprawdzimy?
Alf miał zaniepokojoną minę – Albo ma mocne wsparcie, albo to czarny elf. Widziałeś tą sakiewkę. Nikt normalny nie załatwia takiego interesu siedząc pól dnia jak na tarczy strzelniczej.
Jak nie sprawdzimy to nigdy się nie dowiemy – powiedział Ron – Wchodzimy? Albo teraz albo nigdy.
Może lepiej złapiemy powóz przy przełęczy. Skontrolujemy na granicy bagaże w tym futerał. Nie mają innej drogi. Muszą się tam zatrzymać, bo potem nie ma bezpiecznego miejsca na postój przez prawie 3 godziny jazdy.
to be continued
piątek, 16 października 2009, maxxmilian